Wege flaczki - naj naj najlepsze
Wiem, ze wege flaczki, to nie innowacyjny pomysł, ale ten przepis jest wart Waszej uwagi. Od dziecka byłam fanką flaczków i mimo, że byłam niejadkiem, to akurat tę zupę jadłam bez marudzenia. Ideałem pozostaje dla mnie dršťková polévka, którą jako dziecko jadłam w czeskim Brnie. Pamiętam jak kelnerka stała nade mną i dziwiła się, że dziecku tak smakuje tak kontrowersyjna zupa. Czeska wersja przypominała trochę nasze flaczki po zamojsku, doprawione z pomidorami, ale była doprawiona na węgierską modłę papryką, lekko pikantna.
Od tamtego czasu, we własnej kuchni dążyłam do tego ideału, a po odstawieniu z jadłospisu mięsa i odmawianiu flaków na weselach po północy i na wszelkich imieninach ta chęć rosła. Próbowałam wielu przepisów, ale to nigdy nie było to. Do czasu... po dziesiątkach prób dzielę się w Wami najlepszym przepisem na wege flaczki z boczniaków ever. Musicie je zrobić - ci, którzy próbowali zawsze proszą o dokładkę, ci, którym nie po drodze z mięsem lub obrzydza ich tekstura/pochodzenie tradycyjnych flaczków - proszą o przepis, a więc oto on:. Przepis jest na duży 5-litrowy gar gęstej, treściwej zupy, ale możecie składniki podzielić na pół i na próbę zrobić mniejszy garnek.
- 500g boczniaków
- 4 duże marchewki
- 1 mały seler (korzeń)
- 2 pietruszki
- jedna cebula
- około 700g ziemniaków
- litrowy słoik passaty (najlepiej domowej)
- jedna czerwona papryka
- 2 łyżki syropu z agawy/ryżu/delikatnego miodu
- 5 łyżek sosu sojowego
- łyżeczka czosnku granulowanego
- sól i pieprz do smaku
- majeranek
- 5 liści laurowych
- 2 paczki przyprawy do flaczków po zamojsku
- kilka ziaren ziela angielskiego
- łyżka płatków chili lub słodkiej papryki w proszku jeśli nie lubicie ostrych dań
- olej rzepakowy
Marchewkę, cebulę, seler i pietruszkę myjemy, obieramy i, jeśli są duże, dzielimy na mniejsze części. Do garnka wlewamy tyle oleju, aby pokryć dno cienką warstwą i rozgrzewamy na kuchence. Na rozgrzany olej dodajemy przygotowane warzywa i podsmażamy często mieszając. Kiedy na wszystkie się ładnie zarumienią, zalewamy je zimną wodą do 3/4 wysokości garnka, dodajemy liście laurowe i ziele angielskie. Zmniejszamy ogień i pyrkamy zupę aż warzywa zmiękną.
W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik na termoobiegu do 180ºC, a dwie blaszki wykładamy papierem do pieczenia. W małej miseczce mieszamy syrop z sosem sojowym, kilkoma łyżkami oleju, czosnkiem granulowanym i płaską łyżeczką soli. Boczniaki rwiemy na kawałki palcami wzdłuż blaszki na grubość szerszą od oczekiwanej szerokości naszych "flaczków" (grzyby skurczą się podczas pieczenia o około 1/3 objętości). Boczniaków nie kroimy, aby ich nie zmiażdżyć i nie pokruszyć. Kroimy za to czerwona paprykę w dość drobną kostkę. Grzyby i paprykę rozdzielamy na pół i rozkładamy na przygotowanych blaszkach, polewamy po równo przygotowanym sosem, mieszamy dokładnie i pieczemy w rozgrzanym piecu do solidnego zrumienienia, po drodze otwierając piekarnik 2-3 razy, aby wypuścić odparowującą z grzybów wodę. Zajmie to około 20 minut.
Ugotowane warzywa wraz z przyprawami odławiamy łyżką cedzakową, solimy wywar do smaku, a do garnka wsypujemy pokrojone w kostkę, obrane ziemniaki. Kiedy będą już prawie gotowe, dodajemy passatę pomidorową, boczniaki z papryką i pokrojoną w plasterki marchewkę (można też pokroić/zetrzeć seler pietruszkę jesli lubicie). Doprawiamy chili, majerankiem i przyprawą do flaczków, pyrkamy jescze chwilę. Podajemy z bułeczką 💖 Zupa, jak większość dań jednogarnkowych, najlepiej smakuje na drugi dzień, kiedy smaki się przegryzą.


Komentarze
Prześlij komentarz