Caldo Verde - portugalska zupa ziemniaczana
Caldo Verde nie jest zbyt popularną zupą w Polsce. Przepis na nią przewija się tu i tam na blogach, ale rzadko pojawia się w menu restauracji czy w polskich domach. Jest to o tyle zaskakujące, że zupa ta ma wszystko, co w polskich zupach tak lubimy - jej głównym składnikiem są ziemniaki, dzięki jarmużowi zyskuje swojski, kapuściany smak, a podaje się ją z kiełbasą podsmażoną wcześniej na patelni. Podobnie jak żurek, może spokojnie służyć za pełne danie obiadowe, a myślę, że w wersji fusion można by spokojnie podać ją z jajkiem 😉
Caldo oznacza zaskakująco gorący (a nie jak można by się spodziewać wyciągając wnioski z języka angielskiego - zimny, cold), a verde - zielony, od jarmużu. W oryginale zamiast jarmużu dodaje się kapustę galicyjską, ale jarmuż świetnie ją zastępuje. Portugalczycy nie używają do jej przygotowania rosołu, czy bulionu, ale po prostu wody. Mnie dużo bardziej smakuje wersja bogatsza niż na samej wodzie, ale daję znać jak wygląda oryginał.
My pierwszy raz jedliśmy caldo verde podczas wakacji w Portugalii. Spacerując po Lizbonie natknęliśmy się na dzień seniora w jednym z parków, gdzie starsze osoby przygotowały różne atrakcje, w tym kilka stanowisk, gdzie można było kupić swojskie, upichcone przez nich potrawy. Była 12:00, a my po sporym śniadaniu, więc poszliśmy w zupę nalewania wprost z polowej kuchni i to był strzał w dziesiątkę. Bardzo polecam.
Jak zwykle, jako miłośniczka zup podaję przepis i proporcje na wielki, pięciolitrowy gar, ale spokojnie możecie podzielić składniki na pół.
- 400g jarmużu porwanego na kawałki
- jedna cebula
- dwie małe marchewki
- korzeń pietruszki
- kilogram ziemniaków pokrojonych w kostkę
- kawałek selera
- dwa ząbki czosnku
- kilka liści laurowych
- oliwa z wytłoczyn oliwek
- sól i pieprz
- dwie kiełbaski chourico
- ostra papryka do podania
Włoszczyznę i cebulę obieramy i przekrajamy w poprzek na pół. W garnku rozgrzewamy oliwę i wsypujemy warzywa, podsmażany do zezłocenia i przewracamy na drugą stronę, teraz dodajemy też czosnek. Gdy całość się dobrze podsmażyć, wyławiamy czosnek, dodajemy liście laurowe i zalewamy wszystko wodą do około 2/3 wysokości garnka. Gotujemy na małym ogniu do miękkości warzyw, które po ugotowaniu wyławiamy wraz z liśćmi i cebulą. Tych dwóch ostatnich możemy się od razu pozbyć.
Gotujący się wywar doprawiamy solą i pieprzem i wsypujemy ziemniaki, pyrkamy całość na małym ogniu aż ziemniaki zmiękną, wtedy odławiamy łyżką cedzakową około 1/3 ziemniaków i wraz z włoszczyzną i dodatkiem kilku chochli wywaru miksujemy w blenderze kielichowym na gładki krem. Do garnka dodajemy jarmuż i nasze ziemniaczane smoothie, a w międzyczasie na oliwie podsmażamy pokrojoną w plasterki kiełbasę. Ja używam wegańskiej kiełbaski węgierskiej z boczniaków marki Dobra Kaloria. Jako jedna z niewielu, nie zmienia ona konsystencji typowej dla sojowych wędlin po podgrzaniu. Podsmażoną kiełbaskę wrzucamy do garnka i gotujemy kilka minut że wszystkim, aby dodała smaku zupie.
Potrawę podajemy posypaną ostrą lub słodką papryką.



Komentarze
Prześlij komentarz