Fasolowe saganaki
Saganaki po grecku oznacza miedzianą patelnię, w której przygotowuje się różnego rodzaju specjały, a których głównym składnikiem jest ser, jak to w Grecji, feta lub graviera. Najbardziej popularną wersją dania jest usmażenie plastra sera na maśle, aż nabierze złotej barwy, a brzegi staną się chrupiące. Można też taki ser uprzednio opanierować, wtedy przypomina bardziej swojski smażeny syr 😊
Ale nie o tej wersji będziemy dziś mówić mimo, że polanej miodem i skropionej sokiem z cytryny porcji greckiego smażaka nigdy nie powiem "nie", to mam dla Was wersję dużo bardziej wypasioną i do której zainspirowała mnie często serwowana na Krecie wersja saganaki, w której oprócz sera znajdziemy sos pomidorowy i sezonowe dodatki. Bardzo często są to krewety i danie to jest pyszne, ale nie byłabym sobą, gdybym nie poeksperymentowała z przepisem. Wyszła poezja - miks fasolki po bretońsku ze śródziemnomorskimi smakami to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Zapraszam po przepis jak również do wpisów o naszych kreteńskich wakacjach - o tu i tu.
Składniki
- 400-500g suchej fasoli piękny Jaś
- jedna cebula cukrowa
- dwa ząbki czosnku
- jedna spora cukinia lub bakłażan
- jedna spora papryka (użyłam czerwonej)
- butelka passaty pomidorowej (600ml)
- kostka fety
- dwie łyżki koncentratu pomidorowego
- dwie łyżeczki suszonego oregano
- łyżeczka słodkiej sproszkowanej papryki
- chili jeśli lubimy pikantne dania
- cztery duże liście laurowe
- oliwa z oliwek
- sól i pieprz do smaku
Dzień przed przystąpieniem do gotowania płuczemy fasolę na sicie i zalewamy wodą tak, aby jej poziom był dwukrotnie wyższy niż poziom fasoli. Zostawiamy fasolę na noc i następnego dnia gotujemy do miękkości w posolonej świeżej wodzie z dodatkiem liści laurowych. Teraz wystarczy lekko przykryć fasolę wodą. Może to potrwać godzinę albo dłużej, w zależności od rodzaju fasoli, pod koniec gotowania lubię odkryć garnek, żeby woda trochę odparowała. Leniuchy mogą użyć fasoli z puszki, wtedy będziemy potrzebować 4 puszek, ale zachęcam do ugotowania własnej fasolki. Niby trzeba o daniu pomyśleć wcześniej, ale fasola namacza się, a później gotuje w zasadzie sama, a smak jest zdecydowanie lepszy.
Kiedy fasola się gotuje, nagrzewamy piekarnik na funkcji grill z termoobiegiem, temperatura 180 stopni. Paprykę i cukinię myjemy i kroimy w grubszą kostkę lub paski, solimy, skrapiamy oliwą i wykładamy na blaszkę z piekarnika uprzednio wyściełaną papierem do pieczenia. Pieczemy do zrumienia warzyw, czyli około 20 minut. W czasie pieczenia 3-4 razy otwieramy piekarnik, żeby wypuścić z piekarnika parę. Wtedy całość nam się ładnie przypiecze, a nie ugotuje we własnym sosie.
Cebulę kroimy w kostkę i szklimy na oliwie, a gdy zmięknie wciskamy czosnek i smażymy jeszcze chwilę. Całość przerzucamy do garnka z fasolą, do którego dodajemy też koncentrat, przyprawy i passatę. Na pocebulowej patelni podsmażamy pokrojoną w kostkę fetę (ja kroję kostkę około pół x pół centymetra) aż do zezłocenia i wraz z upieczonymi warzywami dorzucam do gara z fasolą. Mieszamy dokładnie i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Voila! Porcji wystarczy dla 4-5 głodnych osób. To danie to prawdziwy sztos - serdecznie polecam!



Komentarze
Prześlij komentarz