Podlasie - gdzie spać i kiedy jechać

Właśnie wróciliśmy z Radkiem z Podlasia i planuję krótką serię wpisów o tym co tam można robić, gdzie zjeść, jakie są smaczki, których nie ma w głównych przewodnikach, które atrakcje są super, a które można sobie darować. Zanim jednak o tym, jak zaplanować sobie pobyt, co uwzględnić w rozkładzie dnia musimy mieć gdzie spać. Jeżdżąc po świecie wybierając nocleg kieruję się wieloma czynnikami: lokalizacją, ceną, prywatnością miejsca. Natomiast kiedy wakacje spędzam w kraju lub gdzieś nieopodal wiem, że odpadają mi różne koszty, jak przelot, dopłata za bagaż, czy wynajem samochodu i staram się te „zaoszczędzone” pieniądze przeznaczyć na komfort i wyjątkowość miejsca, w którym będę spędzać czas.

Pobyty na Podlasiu zaliczyliśmy jak na razie dwa (a będzie więcej!) i kierowanie się tą zasadą bardzo się nam opłaciło – wspomnienia i czas spędzony w obu miejscówkach oceniam jako bezcenne. Wczasy w Polsce nie należą do najtańszych – nocleg w dobrym standardzie w sezonie nad morzem czy w górach potrafi przewyższyć ceną wczasy All Inclusive w miejscu, które daje nam gwarancję pogody. Ja nie lubię przepłacać i zawsze szukam ofert rozsądnych: jeśli płacę mniej - nie spodziewam się luksusu, a jeśli płacę więcej – moje oczekiwania również rosną. Oba domki, które będę opisywać plasują się po środku stawki cenowej w regionie, a myślę że mają do zaoferowania bardzo wiele i były warte każdej wydanej złotówki. Podróżowaliśmy we dwójkę, ale można przyjechać małą ekipą i wtedy koszt na osobę zdecydowanie spada. Zapraszam do dalszej, bardziej szczegółowej lektury i z góry przepraszam za jakość i ilość zdjęć. Głupia, nie pomyślałam, żeby udokumentować pobyt z tego punktu widzenia, ale rekompensuję to skandaliczne przeoczenie linkiem do stron właścicieli, gdzie możecie przejrzeć bardzo profesjonalne galerie. Jednocześnie zapewniam o silnym postanowieniu poprawy w kolejnych wpisach tego typu.


Wieś Podlaska » Korolowa Chata

Pasieczniki Małe 8


Jadąc na Podlasie zawsze celujemy w miejscówki, które będą dobrą bazą wypadową, ale również takie, gdzie można się zrelaksować, pobyć bliżej natury i z dala od skupisk ludzi. Za pierwszym razem padło na Korolową Chatę w Nowoberezewie, a za drugim na Pasieczniki Małe 8 – obie miejscówki spełniły wszystkie nasze wymagania, a nawet więcej. Obie są na uboczu – Korolowa jest domkiem pośrodku pola, a więc nie mamy żadnych sąsiadów, a w całych Pasiecznikach Małych jest raptem kilka domów, do lasu dojdziemy tu... w minutę.  Możemy więc odpocząć w ciszy, poczytać książkę i pochodzić boso po trawie. Oba domki są drewniane, mają okiennice, tradycyjne zdobienia i podobnie we wnętrzu – deski na podłodze i ścianach, meble stare lub stylizowane oraz, co dla mnie jest zdecydowanym highlightem – w obu kuchniach są piękne i w pełni działające piece kaflowe z fajerkami. Można uciec z miasta i znaleźć inny świat – nam to pasuje! W ogóle, kuchnie są w pełni wyposażone, dostajemy opiekacze, kawiarki, płytę do gotowania, garnki i sztućce, więc śniadania z lokalnie zakupionych produktów możemy przygotować spokojnie w domu, a i ugotowanie obiadu nie będzie stanowiło problemu. Czeka na nas również świeża pościel i ręczniki, suszarki do włosów, a w Pasiecznikach również pralka. Obie lokalizacje oferują nam Wi-Fi.




 

Teren posesji wokół obu domów zasługuje na oddzielny akapit: studnie, domki dla dzieci, piaskownice,  hamaki (KCH) i ogrodowa huśtawka (PM8), paleniska na ognisko, a do tego uwaga: w Korolowej chacie w lecie możemy korzystać z zewnętrznego prysznica na deszczówkę, a w Pasiecznikach jest ruska bania. No czad! Wokół owocowe drzewka, miejsce na zaparkowanie auta, stare zabudowania gospodarcze i znów: wszystko w klimacie starego Podlasia. W Korolowej Chacie możemy nawet w ciepłe noce spać na sianie w stodole. Właściciele domów są eko – segregują śmieci, używają naturalnych detergentów do sprzątania, a w Korolowej Chacie mają nawet warzywny ogródek w sezonie. W Pasiecznikach natomiast mamy przesympatycznych sąsiadów za płotem, którzy hodują eko kurki, więc możemy się zaopatrzyć w jajka, ale również w marynowane grzybki zbierane w puszczy, czy wysokoprocentowe nektary własnego wyrobu (na bimbrze), których nabraliśmy do domu cały kosz (wytrawna wiśniówka jedynie z wiśni i bimbru to prawdziwy poemat!). Sąsiedzi mają wiele ciekawych historii do opowiedzenia i są specjalistami od tego, co można znaleźć w puszczy. W Pasiecznikach mamy również na miejscu do dyspozycji rowery, które możemy wypożyczyć w bardzo okazyjnej cenie.


Zarówno Chata jaka i Pasieczniki są ulokowane w centralnej części Podlasia - 17km od siebie, z Korolowej do Hajnówki mamy 7 kilometrów, a z Pasieczników 18. Po Około 30-35km od Białowieży. Ma to swoje wady i zalety – z jednej strony mieszkamy na wsi, i nie ma agroturystyki za każdym z płotów, jak w bardziej popularnych miejscach, z drugiej dostaniemy się do obu miejsc tylko samochodem, którym musimy też pojechać na zakupy. W Pasiecznikach jest co prawda sklep obwoźny, ale jak nas najdzie ochota na coś słodkiego, to pieszy wypad do sklepu po wafelka raczej nie wchodzi w grę ;) W zamian dostajemy za to sielskość i namiastkę życia na wsi,  a idąc na poranny spacer raczej nikogo nie spotkamy – dla nas to na pewno ważniejsze.

 

W podsumowaniu obu miejsc jeszcze raz zaznaczę, że oba jakościowo wypadają świetnie i nie jestem w stanie wskazać, które mogłoby wygrać ten pojedynek. Wspomnę natomiast o rzeczach, na które trzeba zwrócić uwagę i które mogą zaważyć na Waszym wyborze, co nie oznacza, że są wadami – po prostu te informacje mogą być przydatne w zależności od tego z kim podróżujecie i kiedy. W Korolowej nie można na przykład przyjechać z pieskami, a nam w tym roku bardzo zależało, żeby zabrać ze sobą nasze suczki. W Pasiecznikach z drugiej strony, aby w domu było ciepło musimy napalić w piecach podczas, gdy w Korolowej mamy dodatkowo grzejniki elektryczne (w Pasiecznikach elektrycznie dogrzewana jest tylko łazienka). Palenie w piecu, zwłaszcza z kuchnią fajerkową to frajda i dodatkowy smaczek wycieczki, ale w zimne miesiące musimy pamiętać, że trzeba zaplanować czas tak, aby dom zdążył się rozgrzać po naszym powrocie. W obu miejscach piece działają bez zarzutu, drewno jest przygotowane, a w Pasiecznikach mamy nawet siedzisko na piecu ze skórami baranimi i poduchami, gdzie możemy się rozgrzać czytając książkę i popijając herbatę. W Pasiecznikach musimy też po sobie posprzątać na koniec wizyty.

 




Jeśli chodzi o ceny i liczbę osób to są to domki 2-3 - pokojowe, a więc bardziej odpowiednie dla pary lub dwóch, czy  rodzin z dziećmi, niż na wypadowe imprezy, a ceny wahają się w zależności od liczby osób i okresu w roku od poniżej 90 do 170 złotych za osobę. Pod linkami  na górze posta znajdziecie większą ilość zdjęć i cenniki. Naprawdę bardzo polecam oba miejsca!

 



Kiedy pojechać, to już pytanie poza recenzją – myślę, że Podlasie jest piękne zawsze i bardzo chciałabym tu wrócić prawdziwą zimą i w złotą jesień. W Korolowej byliśmy w kwietniu, a w Pasiecznikach w maju. W kwietniu zobaczyliśmy dużo więcej żubrów i ludzi na szlakach było mniej, ale w maju wciąż w było spokojnie i kameralnie nawet w turystycznych miejscach, a kwitnąca majowa puszcza zapiera dech. Od znajomych wiem, że w wakacje musimy się liczyć z większym obłożeniem, większą ilością osób na szlaku i w restauracjach, ale z drugiej strony – możemy korzystać z plaż nad zbiornikami Bachmaty czy nad Siemianówką, wycieczek kajakowych, rowerów wodnych itd. Na co zwróciłam uwagę to fakt, że jadąc przez Podlasie podczas licznych wycieczek prawie nie widziałam wszechobecnych w Polsce billboardów reklamowych i koszmarków architektonicznych – większość Podlasia jest drewniana, a jadąc przez las śladem cywilizacji są oznaczenia szlaków i znaki drogowe, a nie reklamy. Można naprawdę odpocząć i totalnie oderwać się od codzienności. Ale o tym, w kolejnym wpisie :) 





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przepis na drożdżowe bułeczki z owocami

Syrop z lilaka / fioletowego bzu

Ulubiony chleb żytni