Krem buraczkowo-cukiniowy

Mam słabość do zup buraczkowych. Na blogu są już przepisy na barszcz ukraiński z nowalijek (klik) i na zabielany barszcz z tłuczonymi ziemniakami, jaki robiła moja babcia (klik). Krem jest niby bardziej na czasie, ma mniej tradycyjną konsystencję, ale wciąż pierwsze skrzypce grają tu swojskie buraki (jakże skrzywdzone w języku polskim warzywa!), masło i aromat podsmażonej cebulki. Cukinia pełni tu dwie role: rozrzedza trochę krem, aby nie był za gęsty i sprawia, że nie jest tak słodki jaki byłby, gdybyśmy polegali na samych buraczkach albo dodali równie słodkie warzywa korzeniowe. Nie jest niezbędna, ale mnie z cukinią ta zupa zdecydowanie smakuje bardziej. Poza oczekiwaniem na upieczenie się buraczków, zupę robi się błyskawicznie, nie potrzeba żadnych bulionów, obierania worka ziemniaków, a jak kupimy gotowe pieczone buraki, które są szeroko dostępne, to zupą będziemy się cieszyć w niecałe pół godziny. Mimo kilku składników i prostoty przygotowania, krem z buraczków pięknie prezentuje się na talerzu i nada się nawet na wykwintną kolację. Można też zaszaleć z dodatkami i zupełnie zmienić jej charakter – do tej zupy nikt nie powie „Ty buraku!” ;)


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170 stopni na funkcji góra-dół. W międzyczasie dokładnie myjemy buraki i cukinię. Przygotowujemy 6 kwadratów z folii aluminiowej, w które następnie owijamy buraki (ze skórką) pilnując, aby matowa strona folii była na zewnątrz zawiniątka, a błyszcząca strona przylegała do warzyw. Błyszcząca strona jest odpowiedzialna za utrzymanie ciepła, więc to, co pieczemy w środku zrobi się szybciej. Jeśli zależy nam, aby potrawa pozostała dłużej zimna/świeża (np. kanapki), owijamy ją matową stroną folii do środka. Ale ja nie o tym – owinięte buraczki wrzucamy do pieca (nie musi być w 100% nagrzany) i pieczemy do miękkości, czyli aż widelec wbije się w największy burak jak w masło – około 1,5-2 godzin. Można upiec buraczki dzień wcześniej. Po wyjęciu z pieca przy pomocy szczypiec lub widelca najlepiej jest odwinąć buraki w folii – wtedy szybciej ostygną. W tym czasie siekamy cebulę i obieramy i wydrążamy z gniazd nasiennych cukinię, którą następnie kroimy z grubsza w średniej wielkości kawałki. Kiedy będziemy mogli swobodnie trzymać buraczki w ręce – obieramy je ze skórki i kroimy na ósemki.

 

Rozpuszczamy masło w garnku na średnim ogniu i dodajemy cebulkę, którą podsmażamy aż brzegi się skarmelizują. Wtedy dodajemy cukinię, sól, pieprz i pół szklanki wody, a garnek przykrywamy pokrywką i dusimy cukinię do miękkości. Zajmie to około 10-15 minut. Teraz możemy dodać buraczki i pogotować całość jeszcze kilka minut. Pozostaje nam tylko zmiksować zupę na gładki krem i podawać z dodatkami. W przeciwieństwie do zup „z kawałkami owoców”, kremy smakują równie dobrze na świeżo jak i po nocy spędzonej w lodówce. Smaki przegryzają się już w trakcie miksowania ☺ Smacznego.


Propozycje dodatków:


  • prażony słonecznik + kwaśna śmietana + zimnotłoczony olej rzepakowy
  • pesto pietruszkowe + jogurt naturalny
  • prażone pestki dyni + kwaśna śmietana + zimnotłoczony olej z pestek dyni
  • grzanki z ciemnego chleba natartego czosnkiem




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przepis na drożdżowe bułeczki z owocami

Syrop z lilaka / fioletowego bzu

Ulubiony chleb żytni