Niebiańska Pavlova z kremem kawowym i malinami
Bezy nigdy nie należały do moich ulubionych ciastek. Z dzieciństwa pamiętam takie z zakładowej cukierni z kremem na margarynie, były kruche i suche w środku, a krem nieprzyjemnie oblepiał podniebienie. Na długo obrzydziły mi próbowanie tego deseru, a dawałam mu kilka szans, bo wygląd zza szklanej gabloty był niezwykle kuszący. Podobnie historia wygląda z bezą włoską w postaci ciepłych lodów.
Skutecznie zniechęcona, ponownie bezy próbowałam tylko jako składowej deseru, a nie jego głównej bohaterki: w tartach z białą czapą, w pleśniaku, pychotce. Smakowała mi w takiej postaci, ale nie były to objawienia smakowe. Moja miłość do Pavlovej przyszła niespodziewanie, bo zamówiłam ją z braku deseru, który wybrałam z karty w gdańskiej restauracji Majolika. Był to tort bezowy z kawowym kremem i świeżymi malinami. Mimo, że byłam najedzona, to poskromiłam cała porcję i wspominając ten obiad, z resztą bardzo dobry, na pierwszym planie zawsze jest ona.
Kiedy po zrobieniu domowego budyniu zostały mi białka, musiałam spróbować odtworzyć ten smak i przyznam, że Pavlova wyszła genialna. Beza jest z najbardziej sprawdzonego słodkiego bloga w sieci - Moje Wypieki, a krem był wypadkową moich preferencji smakowych i przy całkowitej prostocie wykonania powiem, że jest pyszny!
Beza
- 6 dużych białek
- 300g cukru
- łyżka soku z cytryny
- łyżka mąki ziemniaczanej
- szczypta soli
Krem


Komentarze
Prześlij komentarz